#namarginesie 4 – mieć odwagę, by być sobą

Pamiętam wzrok przechodniów, gdy szłam parkową alejką w kapeluszu z dużym rondem. Dziwaczny kształt, a może nieodpowiedni rozmiar tegoż ronda powodował, że przyglądali mi się ze zdziwieniem, niesmakiem, a czasami zaciekawieniem. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię, a przecież tak bardzo cieszyłam się z tego kapelusza… Pomyślałam wtedy, że trzeba mieć odwagę, by być sobą w dzisiejszym świecie, zwłaszcza gdy człowiek nie pasuje do schematu, nie mieści się w ramkach, nie daje się zaszufladkować…

W setkach mądrych poradników, wśród tysięcy mądrych porad jakże często pojawia się sformułowanie: „bądź sobą”. Łatwo powiedzieć, ale znacznie trudniej zrobić. Bo co to właściwie znaczy? Wyglądać i zachowywać się tak, jak się chce? Umieć bronić własnego zdania? Nie zgadzać się na coś, co wymaga od nas postępowania niezgodnie z naszymi zasadami? Na wszystkie te pytania najchętniej odpowiedziałabym twierdząco, ale…

Czy zawsze wyglądacie tak, jak chcecie? Ja – nie. Przez lata ograniczały mnie w tej materii własne kompleksy i wpajane od dziecka przekonanie, że najwygodniej i najbezpieczniej jest się nie wyróżniać, a kiedy nareszcie zaczęłam nosić rzeczy, w których czuję się swobodnie i dobrze, okazało się, że jest mnóstwo norm regulujących nasz wygląd w różnych sytuacjach: w miejscu pracy, na wieczornym przyjęciu, na imieninach u babci, w świątyni, podczas spotkania z głową państwa.

Dostosowujemy nasz ubiór i makijaż do sytuacji, strój to przecież także sposób na okazanie szacunku rozmówcy. Wolność w tej dziedzinie kończy się, gdy to jak wyglądamy w oczywisty sposób obraża osobę, z którą się spotykamy. O pełnej swobodzie możemy też zapomnieć, gdy pracujemy w miejscu, gdzie obowiązuje dress code – w końcu podpisując umowę o pracę godzimy się na przestrzeganie określonych zasad.

Czy zawsze zachowujecie się tak, jak chcecie? Ja – nie. Irytują mnie różne sytuacje, nie zgadzam się z poglądami wielu ludzi, ale moja praca wymaga ode mnie reprezentowania instytucji, działalność w sieci – bycia wizytówką bloga, którego prowadzę, a współpraca z pewnymi środowiskami (nazwijmy je artystycznymi) szczególnej delikatności w ocenie ich (nie zawsze wybitnej) twórczości.

W praktyce oznacza to, że nieraz muszę powstrzymać się od wypowiedzenia publicznie swojego zdania na dany temat, rzucenia przekleństwa czy ostrego skrytykowania działań innej osoby. Co nie oznacza, że nie mam na to ochoty. Niektórzy nazywają to dyplomacją…

Chcąc jednak pozostać w zgodzie ze sobą, zawsze odpowiadam szczerze, gdy ktoś pyta mnie o opinię. Być może naiwnie zakładam, że ludzie chcą usłyszeć prawdę zamiast potwierdzenia słuszności własnych czynów lub wyborów.

Umiecie bronić własnego zdania? Ja – tak, choć życie pokazało mi, że nieraz nie warto tracić zdrowia i czasu na próbę przekonania kogoś do własnych racji, gdy chodzi o coś błahego lub gdy mamy do czynienia z tak zatwardziałym w swych poglądach człowiekiem, że nawet najbardziej racjonalne argumenty nie są w stanie zburzyć tego muru zaciętości. Jeśli jednak idzie o kwestie kluczowe – warto choćby spróbować przedstawić swoje racje.

Czy zdarzyło Wam się zgodzić na coś, co wymagało od Was postępowania wbrew wyznawanym przez Was zasadom i wartościom? Mnie – tak i gryzie mnie to do tej pory. Była to jednocześnie jedna z najlepszych lekcji, jakie dostałam od życia. Szybko pojęłam, że wyrzuty sumienia to zbyt wysoka cena za tzw. przyjaźń i że nikt kto uważa się za mojego przyjaciela, nie próbowałby mną manipulować w swoich prywatnych rozgrywkach. Wiem też, że są granice, których mam nadzieję nigdy nie przekroczyć – nie wyobrażam sobie budowania własnego szczęścia i dobrobytu na ludzkiej krzywdzie. Jasne, że zawsze może znaleźć się ktoś, kto uzna że zyskałam coś jego kosztem, ale opinie innych w tej kwestii mnie nie interesują. Liczy się moje sumienie – ma być czyste, a ja sama chcę móc szczerze powiedzieć , że nigdy świadomie nie skrzywdziłam innego człowieka.

No to jak u Was z tą odwagą, by być sobą? Umiecie pokonać strach przed wyjściem przed szereg, przed własną szczerością, przed ośmieszeniem, agresją, krytyką? Macie siły, by walczyć o to, co dla Was ważne? Warto w końcu założyć ten kapelusz, zmierzyć się z ludzkimi spojrzeniami i ocenami. Uwierzcie – niewygodnie jest tylko na początku. Z czasem nabierzecie odwagi i pewności, że żyjecie tak, jak chcieliście – w zgodzie ze sobą…

 

t-shirt, naszyjnik (Camaieu)
spódnica, kolczyki (Reserved)
 sandały (Zara)
torebka (Fashion Bags)
kapelusz (House)

Fot. Andy X

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *