obejrzane w domowym zaciszu: wojownik (warrior) reż. gavin o’connor

Są takie sytuacje w życiu, gdy jedynym sposobem, by przetrwać, jest wyłączenie emocji. Są takie środowiska, w których jedynym, obowiązującym prawem, jest prawo siły. Nie ma tam miejsca na strach, moralne rozterki czy miłość. Jedyne, co można zrobić, to iść naprzód, choć na końcu i tak czeka to, przed czym uciekamy.

Tommy (Tom Hardy) i Brendan (Joel Edgerton) nie mieli łatwego dzieciństwa. Ich ojciec, słynny, kontrowersyjny trener Paddy Conlon (Nick Nolte), choć nauczył synów walczyć na macie, był pijakiem, znęcającym się nad rodziną. Matka chłopców postanowiła odejść  wraz z dziećmi, ale starszy syn – Brendan, zdecydował się zostać z ojcem i swoją dziewczyną Tess (Jennifer Morrison).

wojownikBracia stracili ze sobą kontakt. Tommy został żołnierzem, Brendan – nauczycielem fizyki, młodszego z braci dręczą demony, związane ze śmiercią przyjaciela na polu walki, starszy martwi się tym, że bank zabierze dom jego rodzinie. Dzieli ich niemal wszystko.

Po czternastu latach, Tommy wraca do rodzinnego Pittsburgha. Nie mając lepszego pomysłu na życie, prosi, niepijącego od stu dni, ojca, by przygotował go do prestiżowego turnieju MMA. W tym samym czasie Brendan postanawia wrócić do walk w klatce, by dorobić do nauczycielskiej pensji. Gdy dyrektor dowiaduje się o „dodatkowym zajęciu” fizyka, zawiesza go. Brendan zwraca się więc do przyjaciela, by ten zaczął go trenować. Co było dalej? Nietrudno się domyślić. Scenariusz „Wojownika” jest dość przewidywalny – bracia spotykają się w turnieju MMA jako przeciwnicy.

Rzecz w tym, że owa wspomniana schematyczność i przewidywalność, zupełnie mi nie przeszkadza. Wiem, że panowie z osiedlowej siłowni zachwyceni będą scenami walk, ale tak naprawdę to poruszająca opowieść o trudnej przeszłości, wybaczeniu i sile braterskiej miłości.

Świetna obsada i bardzo dobre kreacje głównych bohaterów. Tom Hardy i Joel Edgerton niezwykle przekonujący w swoich rolach. Niezawodny okazał się także Nick Nolte jako borykający się z problemem alkoholowym i cierpiący, z powodu niemożności pogodzenia poróżnionych synów, ojciec.

Nie muszę chyba wspominać, że oczywiście, jak zawsze płakałam, oglądając ostatnie sceny.

Gavin O’Connor stworzył mocne, męskie kino z odrobiną uczucia. Piękna, mądra, dająca do myślenia rzecz. Jako kobieta – polecam 🙂

Opis:

Nawiedzany tragiczną przeszłością były żołnierz marine, Tommy Conlon powraca do rodzinnego Pittsburgha. Zabiegając o wsparcie ojca Paddy’ego, byłego alkoholika i trenera, postanawia wziąć udział w turnieju mieszanych sztuk walki (MMA). Są to zawody wysokiego ryzyka, których nagrodą jest największa suma pieniędzy w dziejach tego sportu. Podczas gdy Tony przeciera sobie szlak do wygranej, jego brat Brendan, były zawodnik UFC, a obecnie nauczyciel w szkole, ledwo wiąże koniec z końcem. Gdy Brendan zostaje zawieszony w pracy, postanawia powrócić na ring, by zapewnić byt rodzinie. Mimo, że minęło kilka lat, jego stosunki z Tommym i ojcem są nadal napięte. Nieoczekiwanie drogi braci znowu się przecinają… [źródło: www.filmweb.pl ]

 

Tytuł: „Wojownik”

Reżyseria: Gavin O’Connor

Scenariusz: Gavin O’Connor, Anthony Tambakis i Cliff Dorfman

Premiera: wrzesień 2011

Występują: Tom Hardy, Joel Edgerton, Nick Nolte, Jennifer Morrison i inni.

plakat: materiały dystrybutora/źródło: www.filmweb.com

 

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *