Myśli nieuporządkowane

Nie wiem jak Wy, ale ja czuję już wiosnę. Może jeszcze nie w powietrzu, może dopiero podskórnie, może tylko w mojej głowie…  A skoro wiosna, to i wiosenne porządki. Te tegoroczne dość szczególne, bo dotyczące sfery emocjonalnej i przeanalizowania na nowo kierunku, w którym zmierzam. Oprócz tego, pojawiła się oczywiście kwestia materialnych rupieci, potrzeba zamknięcia spraw niezamkniętych itp. Zaczęłam od próby uporządkowania mojego fotograficznego archiwum i natknęłam się na zdjęcia sprzed lat. Odżyła tęsknota…

Continue reading „moja tęsknota…”

Myśli nieuporządkowane

Znacie to uczucie, gdy z pozoru poukładane życie zaczyna uwierać? Niby jest dobrze tak jak jest, ale gdzieś pod skórą czujemy, że „coś nie gra”, czegoś nam brakuje, nie jesteśmy w miejscu, w którym chcielibyśmy być. Możemy pozostać w tym stanie, trenując wdzięczność za to, co mamy, ale wcześniej czy później zaczniemy odczuwać frustrację. Ja wolę trenować wsłuchiwanie się w siebie, a kiedy mój umysł i ciało jednym głosem krzyczą, że „coś im nie pasuje”, to znak, że pora na zmiany…

Continue reading „gdy życie zaczyna uwierać”

Rozmowy niekontrolowane

JERZY SAMUSIK o sobie W pierwszych latach mojego pobytu w Białymstoku byłem pewien, że opuszczę to miasto po uzyskaniu dyplomu lekarza. Marzyła mi się praca w Augustowie lub Węgorzewie, gdzie puszcza i jeziora pozwoliłyby mi na oddanie się dwóm moim dodatkowym – poza medycyną – pasjom: żeglowaniu i podglądaniu nieskażonej ludzką ręką przyrody. W miarę jednak poznawania podbiałostockich okolic marzenia te słabły i w końcu gdzieś się ulotniły, a ja zostałem stałym mieszkańcem stolicy Podlasia, wykorzystującym każdą wolną chwilę na ucieczkę poza jej metropolitalne ulice. A kiedy jeszcze udało mi się znaleźć i kupić starą chatę nad Narwią, dokąd w każdej chwili mogłem skryć się przed nadmiarem wielkomiejskich wrażeń, uznałem, że nie ma dla mnie lepszego miejsca do zamieszkania niż Białystok.

Continue reading „Jerzy Samusik”

Myśli nieuporządkowane

Mam słabość do pięknych przedmiotów. Szczególnie zachwycają mnie elementy wystroju wnętrz: oryginalne meble, dobrze dobrane oświetlenie, tworzące klimat dekoracje. Gdy pierwszy raz zobaczyłam dwa niewielkie, urocze fotele, w kolorze soczystej pomarańczy na tle beżowej ściany – popadłam w zachwyt. Niebawem, ku mojemu przerażeniu, usłyszałam o pomyśle zmiany pomarańczowego obicia na bardziej stonowane. Już wiedziałam – trzeba zdążyć uwiecznić to cudo na fotografii.

Continue reading „fotel, czyli spontaniczny powrót przygody z fotografią”