„zapałki” na wiosnę

Wiosna to cudowna pora roku. Przyroda się budzi, świat nabiera kolorów, szaleją hormony i generalnie jakoś tak więcej chęci do życia wiruje w powietrzu, a jednak… przez wiele lat wiosna była dla mnie jednym z najbardziej traumatycznych momentów w roku.

Dlaczego? Bo wiosną trzeba było zrzucić kilka, dających poczucie bezpieczeństwa, grubych warstw ubrań. Kończył się wraz z pierwszymi, sięgającymi 20 st. Celsjusza, wskazaniami termometrów błogi okres zimowego snu. Nagle ulice robiły się „lżejsze”, mężczyźni zaczynali prężyć bicepsy pod obcisłymi koszulkami, a kobiety z uporem maniaka pokazywać nogi, przyozdobione w niebotycznie wysokie szpilki. I właśnie wówczas, we mnie – odwiecznym chudzielcu – odżywał „kompleks zapałki”.

Na nic zdawały się tłumaczenia koleżanek i znajomych – przystosowanie się psychiczne do „nowej” sytuacji (nowej co roku – dodajmy) trwało co najmniej kilka miesięcy, tak że z włożeniem spódnicy zdążałam zazwyczaj na koniec sierpnia. Co wcale nie przeszkadzało mi marzyć w okresie zimowym o założeniu mini. I tak… naście lat. Aż do słynnego roku 2012, który, choć był najtrudniejszym rokiem w moim życiu, okazał się również błogosławieństwem. Wtedy z całą mocą uświadomiłam sobie, że nie mam czasu na zastanawianie się czy jest chudo czy grubo, ładnie czy brzydko, właściwie czy niestosownie… wtedy zrozumiałam, że to nie ludzie wokół i ich opinie stanowią problem.

Problemem był mój strach przed byciem ocenianą. Tyle, że tego akurat uniknąć się nie da. Zawsze będzie ktoś, komu nie będzie się podobało jak wyglądam, co jem, jak żyję i z kim (zwłaszcza „z kim” – co wnioskuję z plotek, jakie słyszę na swój temat).

Niespełna dwa lata temu nareszcie pojęłam, że życie nie polega na zadowalaniu wszystkich wokół, na przepraszaniu, że śmiem mieć zdanie odmienne od mojego rozmówcy lub podporządkowywaniu się regułom w obawie, że mogę kogokolwiek urazić. Przyszła pora na stworzenie własnych zasad i chociaż „kompleks zapałki” nie zniknął, wiosna ma w tym roku inny wymiar. Mój własny – idealny.

[10.04.2014 r.]

Foto: unsplash.com

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *