Na szlaku

Po wiosennym lockdownie, spragnieni wolności i kontaktu z naturą, gromadnie ruszyliśmy na wakacje. Polacy, z racji obaw, nieprzewidywalności sytuacji i ograniczeń w podróżowaniu, z niesłychaną wręcz zawziętością postanowili „poznać swój kraj”. Nadmorskie i górskie kurorty pękały w szwach, ustronne dotąd zakątki Podlasia czy Kaszub przeżywały prawdziwe oblężenie, a my… spokojnie się temu przyglądaliśmy, wypracowując własny system zminimalizowania podróżniczych strat, spowodowanych pandemią. Z uporem maniaka uciekaliśmy z miasta, choćby na kilka godzin, eksplorując najbliższą okolicę. Tak trafiliśmy do Puszczy Knyszyńskiej, a konkretnie w okolice zbiornika Wyżary.

Continue reading „Okiem Wariatki na szlaku #1: Wyżary (wideo)”

Na szlaku

W górach zakochałam się w 1999 roku, gdy wraz z 41. Białostocką Drużyną Harcerską „Szaniec” pojechałam na obóz w Woli Michowej, w Bieszczadach. Spaliśmy w namiotach, w bodajże dwóch czynnych prysznicach notorycznie brakowało ciepłej wody, toalety przypominały zlepione ze sobą sławojki, tyle że z… blachy, a woda miała zapach zgniłych jaj. Nogi właziły wiadomo gdzie od całodziennych wędrówek, ramiona bolały od ciężaru plecaków, a mimo to było cudownie! Już wtedy zrozumiałam, że nic nie jest mi w stanie zastąpić górskich widoków i żadnego uczucia nie da się porównać z satysfakcją, jaką czuje człowiek po przejściu –nastu lub –dziesięciu kilometrów i dotarciu do wyznaczonego celu. Po Bieszczadach, przyszła pora na Tatry. Te skradły moje serce tak skutecznie, że przez lata nie myślałam o wyjeździe w żadne inne góry. W ubiegłym roku nastąpił przełom – udało nam się wyskoczyć na krótki urlop w Karkonosze. Wróciłam zachwycona!

Continue reading „karkonosze na długi weekend”

Na szlaku

Cóż… zaczynam się przyzwyczajać do tych spontanicznych, weekendowych wypadów w wykonaniu A. Tym razem poszliśmy na żywioł – jedynym planem był brak planu. Miało nie być zwiedzania, miało być błogie lenistwo, a wyszło… jak zawsze.

Continue reading „a może by tak wyjechać nad morze? (krynica morska – gdynia)”

Na szlaku

Nie przepadam za spontanicznymi wyprawami. Lubię sobie wszystko skrupulatnie zaplanować, a kiedy jestem już na miejscu, lubię obejrzeć wszystko od A do Z. Ten wypad nie spełnił większości powyższych wymogów. Decyzja o wyjeździe zapadła dość… hmm… nagle, co prawda miałam listę miejsc, które chciałabym zobaczyć, ale znacznej części zobaczyć nie zdążyliśmy lub nie mogliśmy (bo turyści wykupili wszystkie bilety). Wróciłam więc rozdarta między zachwytem a rozczarowaniem, z mocnym postanowieniem powrotu.

Continue reading „nasz krakowski weekend, czyli „a niech to! nie zobaczyliśmy wszystkiego””