11 seriali kryminalnych, które warto zobaczyć

Wiecie już, że uwielbiam kryminały. Pochłaniam je w postaci zarówno książkowej, jak i filmowej. Z przerażeniem i zarazem ekscytacją odkrywam też kolejne seriale kryminalne, które są straszliwym pochłaniaczem wolnego czasu. Cóż… każdy ma jakieś słabości. Oto jedenaście z nich 😉

  1. „Chyłka”

Zupełnie nie znam prozy Remigiusza Mroza, ale ten serial, stworzony w oparciu o drugi tom jego bestsellerowej serii o mecenas Chyłce, jest znakomity! Siedem odcinków trzymających w napięciu, gwałtowne zwroty akcji i fenomenalna Magdalena Cielecka w roli tytułowej bohaterki.

Joanna Chyłka (Magdalena Cielecka) pracuje w prestiżowej warszawskiej kancelarii, na sali sądowej jest bezwzględna, ale i niezwykle skuteczna. Nie przegrała do tej pory żadnej sprawy, jej kariera rozwija się znakomicie, a ona sama stara się o to, by zostać trzecim partnerem we wspomnianej kancelarii.

Andżelika (Katarzyna Warnke) i Dawid (Michał Żurawski) Szlezyngierowie mieszkają w Sajenku (dawna wieś, obecnie część administracyjna Augustowa) w województwie podlaskim. Trwają właśnie poszukiwania ich zaginionej, kilkuletniej córeczki. Matka dziewczynki obawia się, że za chwilę ona i jej mąż staną się podejrzanymi w sprawie. Prosi więc o pomoc przyjaciółkę sprzed lat – mecenas Joannę Chyłkę.

Chyłka wraz ze swoim świeżo upieczonym aplikantem Kordianem Oryńskim, zwanym „Zordonem” (Filip Pławiak) rusza więc, by rozwikłać sprawę zaginięcia małej Nikoli.

Najlepsza reklama prozy Remigiusza Mroza i świetny, wciągający kryminał. Polecam. Bardzo!

Ps. Dajcie znać czy sezon drugi równie dobry, bo… wciąż przede mną.

  1. „Belfer 2”

Znakomita produkcja CANAL+, a co ważne – drugi sezon równie emocjonujący, jak pierwszy. Po wydarzeniach w Dobrowicach, nauczyciel języka polskiego Paweł Zawadzki, zostaje zmuszony do współpracy z policją. Podejmuje pracę w prywatnym liceum we Wrocławiu, gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach znika troje uczniów. Choć młodzi ludzie się odnajdują, niebawem w szkole dochodzi do masakry – jeden z zaginionych zabija uczennicę i portiera oraz rani nauczyciela. Dociekliwy belfer ma ustalić przyczyny tragedii i dowiedzieć się, co działo się z młodocianymi uciekinierami podczas ich nieobecności.

W tytułową rolę ponownie wcielił się Maciej Stuhr, a partneruje mu grono zdolnych, młodych ludzi, jak: Michalina Łabacz, Eliza Rycembel, Stanisław Linowski czy znana z poprzedniego sezonu Paulina Szostak.

Rzecz niezwykle wciągająca i trzymająca w napięciu od początku do końca. Naprawdę polecam.

  1. „W pułapce” („Trapped”, oryginał „Ófærð”)

Islandia. W niewielkiej miejscowości, rybacy wyławiają z morza korpus ludzki z odciętymi kończynami i głową. Ślady na ciele wskazują, że ofiara została wielokrotnie dźgnięta nożem. Miejscowa policja podejrzewa, że do zbrodni doszło na duńskim promie, który właśnie przybił do brzegu. Czekając na wsparcie z Rejkiawiku, funkcjonariusze postanawiają zatrzymać pasażerów na statku, by go przeszukać. Kapitan odmawia współpracy. Tymczasem zrywa się zamieć śnieżna, która odcina miejscowość od reszty świata. Policjanci są zdani na siebie w poszukiwaniu mordercy.

Klimatyczny i wciągający.

 

 

  1. „The Fall” („Upadek”)

Sezon 1. Inspektor Stella Gibson (Gillian Anderson) zostaje poproszona przez kolegów z Belfastu o ponowne przyjrzenie się sprawie zabójstwa Alice Monroe. Inspektor Gibson podejrzewa, że nie była to pierwsza zbrodnia człowieka, który dokonał tej zbrodni. Teorię tę zdaje się potwierdzać sprawa morderstwa popełnionego w podobny sposób trzy miesiące wcześniej, jednak szefostwo policji w Belfaście jest raczej` sceptycznie nastawione do próby połączenia obu zabójstw. Wkrótce ginie kolejna kobieta.

Widzowie od początku wiedzą kim jest morderca. Paul Spector (Jamie Dornan) to na co dzień przykładny mąż i ojciec, w dodatku pracujący jako terapeuta. Ma jednak drugie oblicze – jako psychopatyczny, seryjny zabójca, dusi swoje ofiary. Wybiera profesjonalistki – kobiety silne i niezależne. Przez kilka odcinków pierwszego sezonu widzowie obserwują na przemian działania inspektor Gibson oraz poczynania Spectora.

Sezon 2. Paul Spector pozostaje na wolności, policji udaje się połączyć jego osobę z morderstwami, dzięki zeznaniom dawnej dziewczyny Spectora – Rose Stagg. Niebawem Rose zostaje uprowadzona, trwa pogoń za Spectorem, a cała sprawa przeradza się w psychologiczną rozgrywkę między zabójcą, a inspektor Stellą Gibson.

Sezon 3. Paul Spector po postrzale trafia do szpitala, gdy odzyskuje przytomność, okazuje się, że częściowo stracił pamięć. Żona Paula wynajmuje mu adwokata – bezwzględnego, ale skutecznego. Tymczasem policja przeszukuje, wynajmowany przez Spectora magazyn, gdzie znajduje ślady wskazujące, że ofiar dusiciela z Belfastu było znacznie więcej. Inspektor Gibson postanawia zrobić wszystko, co w jej mocy, by zabójca odpowiedział za swoje zbrodnie.

Coś dla fanów filmów psychologicznych.

  1. „Happy Valley”

Sezon 1. Serial kryminalny z rozbudowanym tłem obyczajowym. Główną bohaterką jest 47-letnia policjantka Catherine Cawood (Sarah Lancashire). W pracy silna i stanowcza, w życiu codziennym zmaga się z rolą babci – z pomocą siostry, wychowuje wnuka Ryana – syna swojej córki, która po urodzeniu dziecka, będącego owocem gwałtu, popełniła samobójstwo.

Skomplikowane relacje rodzinne to niejedyny problem sierżant Cawood. Po ośmiu latach, spędzonych w więzieniu, na wolność wychodzi Tommy Lee Royce – ojciec Ryana. Niebawem dochodzi do porwania Ann Gallagher – córki lokalnego biznesmena. Rozpoczyna się walka o życie uprowadzonej dziewczyny, wyścig z czasem i pościg za Roycem. Niesamowicie wciągający pierwszy sezon.

Sezon 2. Część postaci jest już znanych. Ann Gallagher wstępuje do policji, jej mentorką zostaje Catherine. W okolicy dochodzi do morderstw, pierwszą ofiarą jest matka Tommy’ego Lee Royce’a. Sierżant Cawood zostaje odsunięta od śledztwa, ze względu na powiązania z Roycem. Tymczasem Royce próbuje nawiązać kontakt z Ryanem, Catherine stara się chronić wnuka przed ojcem – psychopatką, gwałcicielem i mordercą.

Znakomicie ukazane tło, plastyczni, przekonujący bohaterowie, a do tego dreszczyk emocji.

  1. „Hinterland”

Nadkomisarz Tom Mathias przybywa do walijskiego miasteczka Aberystwyth. Wraz z zespołem śledczych rozwiązuje tajemnice, popełnianych tam zbrodni. Każdy odcinek to właściwie odrębna opowieść, każdy jest niczym pełnometrażowy film (trwa ok. 1,5 godziny), wszystkie łączy nieco mroczny klimat oraz piękne, a zarazem niepokojące, krajobrazy – morze, potężne klify, łąki i wrzosowiska, opustoszałe farmy. Całość liczy trzy sezony, po kilka odcinków w każdym. W sezonie drugim pojawia się nawet polski wątek w postaci… martwej Kasi Dąbrowskiej, ale zawsze to coś ;). Przyjemna odmiana od kolorowego, błyszczącego i nieco męczącego Hollywood.

 

 

  1. „Morderstwa w Sandhamn”

Szwedzki serial kryminalny, którego akcja dzieje się na wyspie Sandhamn w Archipelagu Sztokholmskim. Policjant Thomas Andreasson rozwiązuje zagadki zabójstw na wyspie, korzystając niejednokrotnie z pomocy pięknej Nory Linde. Romans wisi w powietrzu, więc jest to raczej propozycja dla romantyków ;). Uroku całości dodają przepiękne krajobrazy.

Każdy z sześciu sezonów (obejrzałam pięć) zawiera zaledwie trzy odcinki, ale w całości poświęcony jest rozwiązaniu jednej sprawy. Poszczególne sezony to ekranizacje powieści szwedzkiej pisarki, Viveki Sten.

 

 

  1. „Most nad Sundem”

Sezon 1. Na tytułowym moście nad Sundem, dokładnie na granicy Danii i Szwecji znalezione zostaje ciało. Sprawą zajmuje się dwoje śledczych: Saga Norén (Sofia Helin) z policji w Malmö (Szwecja) oraz Martin Rohde (Kim Bodnia) z policji w Kopenhadze (Dania). Podczas próby przetransportowania zwłok, okazuje się, że znaleziono ciało nie jednej, ale dwóch osób – znanej polityk oraz prostytutki.

Śledczy mają więc utrudnione zadanie, a sprawy nie ułatwiają drobne przepychanki w walce o to, kto dowodzi, wzajemne uszczypliwości (wzajemna miłość Duńczyków i Szwedów), a także fakt, że Saga wydaje się być całkowicie pozbawiona uczuć i… taktu. Do bólu szczera, jest typem samotniczki, trudno jej się odnaleźć w społeczeństwie, choć jednocześnie jest znakomitą policjantką, niezwykle skuteczną, wymagającą wobec siebie i innych. Choć widzowie nie otrzymują tej informacji wprost, zachowanie Sagi wskazuje jasno, iż cierpi na odmianę autyzmu. Tymczasem Martin jest jej przeciwieństwem – wiecznie uśmiechnięty optymista, lubiany przez kolegów, pełen empatii.

W miarę upływu czasu pomiędzy partnerami rodzi się coś na kształt przyjaźni, oboje uczą się siebie nawzajem. Saga podpatruje zachowania Martina w relacjach z innymi ludźmi, on zawsze może liczyć na bezlitosną, ale prawdziwą ocenę swojego zachowania ze strony Szwedki.

Kiedy śledztwo rusza pełną parą, morderca z mostu kontaktuje się z młodym, ambitnym  dziennikarzem, któremu przekazuje informacje i wskazówki, dotyczące motywów swojego działania. Trwa gra pomiędzy zabójcą, a śledczymi…

Rzecz niebezpieczna, bo wciągająca. Najmocniejsze strony pierwszego sezonu, to dobra gra aktorska, zawiła intryga i wspomniana już możliwość obserwowania jak gdzieś w tle, niemal niezauważalnie, a przecież na naszych – widzów – oczach rodzi się przyjaźń…

Sezon 2. Po zakończonym śledztwie, drogi Sagi i Martina rozeszły się. Ona – próbuje ułożyć sobie życie z kimś, on – próbuje dojść do siebie po rodzinnej tragedii. Spotykają się ponownie, gdy w jeden z filarów mostu nad Sundem uderza statek, na pokładzie którego znalezionych zostaje kilkoro młodych ludzi, których ktoś najprawdopodobniej więził. Wkrótce „pasażerowie” statku zaczynają kolejno umierać – okazuje się, że byli zarażeni dżumą.

Odpowiedzialność za tę zbrodnię przyjmuje grupa czterech „terrorystów” – umieszczają w sieci nagranie wskazujące, że chcą w ten sposób zwrócić uwagę na „grzechy” ludzi wobec naszej planety i zapowiadają kolejne działania.

Zawiła intryga, znakomita gra aktorska, wartka akcja – wszystko to sprawia, że widz z przyjemnością zanurza się w kryminalnym świecie. Do tego jeszcze bardziej niż w serii pierwszej uwypuklone aspołeczne zachowania głównej bohaterki i coraz trudniejsza przyjaźń między Sagą i Martinem… – polecam bardzo!

Sezon 3. W Malmö znalezione zostają zwłoki Helle Anker, założycielki eksperymentalnego przedszkola, zajmującej się tematyką gender. Ciało kobiety zostało umieszczone przy stole, w otoczeniu manekinów, a na jej twarzy zabójca namalował czerwoną szminką szeroki uśmiech.

Ze względu na to, że Anker była Dunką, Saga ponownie musi współpracować z kopenhaską policją. Początkowo przydzielona jej zostaje partnerka – Hanne, która nie ukrywa niechęci do szwedzkiej koleżanki po fachu. Podczas śledztwa, Hanne zostaje poważnie ranna, a zastępuje ją Henrik Sabroe (Thure Lindhardt).

Kolejne makabryczne zbrodnie wskazują na seryjnego zabójcę, tymczasem w życiu Sagi pojawia się matka, z którą policjantka przez lata nie utrzymywała kontaktu. To zupełnie wytrąca dziewczynę z równowagi, widz może odnieść wrażenie, że z każdym kolejnym odcinkiem staje się ona coraz bardziej wycofana, a silne emocje i traumatyczne wspomnienia, związane ze śmiercią siostry zdają się odbierać jej szansę na spokój.

Sezon 4. Zaczyna się… zaskakująco, bo główna bohaterka – Saga Norén – odsiaduje wyrok za zabójstwo matki. Przestępcy jednak nie próżnują. Margrethe Thormod, dyrektor Agencji Migracyjnej w Kopenhadze zostaje brutalnie zamordowana poprzez ukamienowanie. Śledztwo prowadzi, znany już z poprzedniej serii, Henrik Sabroe oraz jego duński kolega Jonas Mandrup (Mikael Birkkjær). Jednocześnie Henrik stara się wydostać niewinną Sagę z więzienia.

Sprawa zabójstwa coraz bardziej się gmatwa, pojawiają się kolejne postaci – podejrzani i ofiary. Gmatwają się też relacje Sagi i Henrika. W tej serii główna bohaterka przechodzi największą przemianę w kwestii budowania więzi z drugim człowiekiem. Nie chcę spoilerować, więc postawię tu kropkę.

Sporo jest w tej serii zaskoczeń – kolejne wątki w śledztwie, prywatne życie Sagi i zakończenie, jakiego raczej się nie spodziewałam…

Powiem krótko – kto raz zaczął oglądać „Most nad Sundem”, ten winien dobrnąć do końca.

  1. „Fortitude”

Sezon 1. Niewielkie miasteczko Fortitude, leżące na skraju koła podbiegunowego jest wyjątkowo spokojne, a nawet…. nudne. Wokół lodowce i miśki polarne, a jedyne „brudne sprawki” to zdrady mieszkańców, którzy „zapraszają” potencjalnych kochanków wywieszając przy drzwiach domów dzwoneczki.

W Fortitude znajduje się ośrodek badawczy, który zajmuje się m. in. nietypowymi zjawiskami wśród zwierząt, jak poronienia reniferów czy przypadki kanibalizmu wśród niedźwiedzi, knajpa i hotel w jednym – to tam toczy się rozrywkowe życie miasteczka, jeden lekarz i czterech policjantów. Na czele osady stoi silna i niezależna pani gubernator Hildur Odegard (Sofie Gråbøl), a jej prawą ręką jest szeryf Dan Anderssen (Richard Dormer).

Szansą na zmiany w mieście jest budowa lodowego hotelu. Te jednak mogą zostać pokrzyżowane przez śmierć prof. Charliego Stoddarta (Christopher Eccleston). Wszystko wskazuje na to, że profesor został zamordowany. Zagadkę jego śmierci próbuje rozwikłać nie tylko szeryf Anderssen, ale też nowo przybyły do Fortitude, rzekomo reprezentujący interesy rodziny zabitego profesora, detektyw Eugene Morton (Stanley Tucci).

W czasie śledztwa wychodzą na jaw grzeszki i tajemnice mieszkańców miasteczka, giną też kolejne osoby, a sprawca lub sprawcy pozostają na wolności…

Trudno jednoznacznie nazwać ten serial kryminałem, ma on bowiem w sobie coś z thrillera czy dramatu psychologicznego. Zwroty akcji – zaskakują, nie zawsze pozytywnie, a rozwiązanie zagadki dalekie jest od przewidywanych scenariuszy.

Najmocniejszym elementem jest chyba opis skomplikowanych relacji międzyludzkich, wzajemnych zależności oraz rozważania na temat natury człowieka.

Klimatem serial przypomina mi nieco „Miasteczko Twin Peaks”, wszechobecne zło czai się gdzieś w pobliżu, nawet jeśli nienazwane, to wyczuwalne „podskórnie”.

Niestety, zwłaszcza w drugiej części serii sporo jest dość obrzydliwych, zbyt dosłownych i brutalnych scen. W moim odczuciu – zbędnych.

Nie jest to mój numer jeden na tej serialowej liście, ale ciekawa alternatywa dla lubiących mroczny klimat, piękne zdjęcia skutej lodem krainy i pomysły, których nie powstydziliby się twórcy filmów apokaliptycznych.

  1. „Intruz”

Sezon 1. Po śmierci żony inspektor Yoann Peeters (Yoann Blanc) przeprowadza się wraz z nastoletnią córką Camille (Sophie Breyer) do miasteczka, gdzie mieszkał jako młody chłopak. Właśnie się rozpakowuje, gdy do jego drzwi puka młody, przestraszony policjant Sebastian Drummer (Guillaume Kerbush), informując, że w pobliskiej rzece znaleziono zwłoki i prosząc „kolegę po fachu” o pomoc.

Okazuje się, że ciało należy do czarnoskórego piłkarza lokalnej drużyny. Choć miejscowi policjanci podejrzewają samobójstwo, nos inspektora Peetersa mówi mu co innego. Wkrótce okazuje się, że Yoannn ma rację. Rozpoczyna się żmudne, zagmatwane i niezwykle wciągające śledztwo.

Jeśli oglądaliście „Forbrydelsen” to bez trudu dostrzeżecie podobieństwa w sposobie realizacji tych seriali. Ujawniane stopniowo fakty, kierują uwagę widza i podejrzenia na kolejnych mieszkańców miasteczka, nastrój buduje muzyka (zwróćcie uwagę, że zarówno w przypadku „Forbrydelsen”, jak i „Intruza” zastosowano ten sam chwyt – koniec każdego odcinka zapowiada muzyka i specyficzne zdjęcia – ujęcia kolejnych bohaterów, bez komentarza lektora).

Ciekawym zabiegiem w „Intruzie” było wykorzystanie dwóch przestrzeni czasowych – wspomnienia inspektora, dotyczące śledztwa okazują się być częścią terapii, prowadzonej przez ambitną i skuteczną psychiatrę (Jasmina Douieb).

Niezwykle wciągająca fabuła, dobra gra aktorska, szybkie zwroty akcji, świetne zdjęcia i muzyka i to idealne w proporcjach połączenie: zagadka kryminalna oraz historia upadku człowieka.

Serial, mam wrażenie, w Polsce niedoceniony, a naprawdę warto!

Sezon 2.  Yoann Peeters (Yoann Blanc) nie pracuje już w policji. Za nim trudna walka z uzależnieniem od leków. Mieszka na prowincji, gdzie wiedzie spokojne życie przeciętnego obywatela, starając się odzyskać pełnię sił i równowagę psychiczną.

Pewnego dnia odwiedza go Jasmina (Jasmina Douieb) – psychiatra, prowadząca psychoterapię inspektora, prosząc o pomoc w oczyszczeniu z zarzutu morderstwa młodego chłopaka – Dany’ego Bastina (Aurélien Caeyman), podopiecznego Jasminy. Mimo początkowej niechęci, Yoann zgadza się pomóc pani doktor i rozpoczyna prywatne śledztwo w sprawie śmierci baronowej Astrid du Tilleul (Tammy Klein).

Ta seria nie robi takiego wrażenia jak pierwsza, ale twórcom udało się zachować formę – kolejne ujawniane informacje sprawiają, że widzowie zaczynają podejrzewać co chwilę inną osobę. Śledztwo się gmatwa, a były inspektor oprócz szukania sprawcy, walczy też z demonami przeszłości.

Trzymający w napięciu do końca, naprawdę niezły serial kryminalny.

  1. „Morderstwa w Valhalli”

To, oprócz serialu „Morderstwa w Sandhamn” – przyznaję, że nieco nietypowego jak na mnie, „romansowego” wyboru, chyba najbardziej kontrowersyjny punkt tego zestawienia. Ten islandzki kryminał zdaje się mieć bowiem tyle samo fanów, co przeciwników. Mnie ujął mrocznym, surowym klimatem – charakterystycznym dla skandynawskiej odmiany tego gatunku.

Policja w Rejkiawiku znajduje ciało mężczyzny z nacięciami na oczach. Sprawą zajmuje się doświadczona policjantka Kata (Nína Dögg Filippusdóttir), która właśnie spodziewa się awansu na szefową wydziału. Kiedy jednak ginie kolejny mężczyzna, a jego zwłoki zostają zmasakrowane w podobny sposób, staje się jasne, że stróże prawa mają do czynienia z seryjnym zabójcą. Do pomocy w rozwiązaniu zagadki makabrycznych zbrodni skierowany zostaje policjant z Oslo – Arnar (Björn Thors).

Jak na kryminał przystało, śledczy odkrywają kolejne elementy łamigłówki, choć prawdę powiedziawszy bywa iż główny wątek rozmywa się przytłoczony opowieścią o prywatnych perypetiach bohaterów.

Nie przeszkadza mi takie rozłożenie akcentów, lubię kiedy główni bohaterowie są „ludzcy” – mają wady, słabości, problemy, znacznie bardziej przeszkadzały mi momenty, gdy islandzka policja zamiast sprytem, wykazywała się… głupotą. Lekkomyślność Katy bywa porażająca, a zakończenie… no cóż – to zdecydowanie najsłabszy element tego serialu, mimo to… piękne plenery, ciekawa fabuła i bardzo dobrze zagrana główna rola męska to wystarczające argumenty, by ulokować „The Valhalla Murders” na tej liście, choć z zaznaczeniem, że jak na serial stworzony pod marką Netflix, bywa on rozczarowujący.

Zobacz też: 11 seriali kryminalnych, które trzeba zobaczyć

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *