a ty dla kogo nosisz tę bieliznę?

Uwielbiam rozmawiać z ludźmi. Interesuje mnie punkt widzenia drugiego człowieka, jego sposób patrzenia na świat. Z uwagą przyglądam się relacjom, jakie tworzą moi bliscy i znajomi. Jakiś czas temu zaobserwowałam niepokojące zjawisko – mnóstwo rzeczy, zwłaszcza my-kobiety, robimy DLA INNYCH lub ZE WZGLĘDU na innych. Nie ma w tym niczego złego, dopóki się nie zatracimy. No, chyba, że jesteśmy zakonnicami lub aspirujemy do miana świętych…

Obiad gotują z myślą o upodobaniach dzieci, pucują dom, ze względu na wymagającą matkę lub teściową które mają zwyczaj wpadać z niezapowiedzianą wizytą, oglądają mecz piłki nożnej, bo mąż lubi, chodzą na siłownię, bo wszystkie koleżanki dbają o figurę, ubierają się dla swojej dziewczyny/swojego chłopaka – codziennie, miliony kobiet i mężczyzn na całym świecie przedkładają potrzeby i preferencje innych ponad własne. To szlachetne, że dbamy o drugiego człowieka, pod warunkiem, że nie zapominamy przy tym o sobie.

Jestem w stanie zrozumieć, że miłość do dziecka nakazuje rodzicom dbać o jego prawidłowy rozwój i edukację, tylko czy naprawdę oznacza to, że nie jesteśmy w stanie raz w tygodniu wygospodarować godziny dla siebie? Co z naszymi pasjami? Posiadanie dzieci nie czyni z nas niewolników, nie oznacza, że nie mamy prawa do wypicia kawy, lektury książki, nauki portugalskiego czy pójścia na zakupy. Naprawdę możemy zamiast piętnastego zestawu klocków czy szóstej lalki dla naszej pociechy, kupić sobie nowy szal, lekcję nurkowania lub umówić się na wizytę u kosmetyczki.

Związek dwojga ludzi to fantastyczna rzecz, żeby przetrwał, należy go pielęgnować, ale kiedy słyszę, że ktoś chodzi na siłownię ze względu na swoją drugą połówkę, chociaż tak naprawdę nie znosi ćwiczyć, przygotowuje na obiad wątróbkę, chociaż nie je mięsa i nosi taką bieliznę, w jakiej chce ją widzieć ukochany/ukochana, choć jest mu w tym niewygodnie, zaczynam się zastanawiać czy rzeczywiście o to chodzi? Żeby, pragnąc zadowolić innych, zatracić siebie?

Prawdziwa przyjaźń to skarb, ale czy oznacza to, że musimy dzielić z naszym przyjacielem czy przyjaciółką poglądy polityczne, stosować takie same metody wychowawcze lub taktownie przytakiwać, choć tak naprawdę mamy odmienne zdanie w omawianej kwestii?

Nasi bliscy kochają i cenią nas za to, jacy jesteśmy. Nie oczekują tego, że dla nich zrezygnujemy ze swoich planów, marzeń, pasji. Chcą widzieć nas szczęśliwymi, więc i my dajmy sobie wreszcie prawo do szczęścia. Ugotujmy to, na co mamy ochotę, zróbmy sobie od czasu do czasu jakiś prezent, nie bójmy się mieć własnego zdania, rozwijajmy się, zadbajmy o siebie nie ze względu na kogoś, ale dla nas samych i nośmy taką bieliznę, w jakiej czujemy się dobrze, pięknie i seksownie. Nieważne czy ktoś nas w niej zobaczy, czy też nie. Po prostu jesteśmy tego warci.

Photo by Jasper Graetsch on Unsplash

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *