audrey czy marilyn? – oto jest pytanie!

W ramach nadrabiania braków w edukacji, sięgnęłam ostatnio do historii filmu. Nie zabrnęłam zbyt daleko, bo moją uwagę bardzo szybko przykuły dwie piękne kobiety, uważane za ikony, nie tylko kina. Mowa oczywiście o Audrey Hepburn i Marilyn Monroe. Choć były skrajnie różne, obie podbiły serca milionów ludzi na świecie.

Gdzieś pomiędzy Słomianym wdowcem, a Sabriną wyłowiłam z mojego stosu „książek, które kiedyś kupiłam, ale nigdy nie przeczytałam”, dwie, niewielkie, albumowe publikacje, kupione za grosze na wyprzedaży w hipermarkecie. Obie stanowiły część serii, poświęconej gwiazdom kina, obie autorstwa Krzysztofa Żywczaka. Jedna dotyczyła Audrey Hepburn – „Kochać i być kochaną”, druga Marilyn Monroe – „Życie bez happy endu”. Żadna nie jest arcydziełem biografistyki, obie mają raczej formę rozbudowanych artykułów prasowych, dla których solidną podporę stanowiły dzieła innych autorów i zdjęcia. To chyba właśnie warstwa ikonograficzna stanowi najmocniejszy punkt obu książek.

Co ciekawe, mimo, iż żadna z nich oddzielnie nie zrobiła na mnie wrażenia, czytane jedna po drugiej stanowią fantastyczną całość. To coś jak zestawienie życiorysów dwóch kobiet, będących swoim przeciwieństwem, choć paradoksalnie, doświadczających podobnych uczuć. Marilyn – dziecko z patologicznej rodziny, prostytutka, uzależniona od leków i alkoholu, rozpaczliwie pragnąca, by dostrzegano w niej coś więcej niż obiekt seksualny, a jednocześnie skwapliwie wykorzystująca status „sex bomby”, by zabić nudę i dokuczliwą samotność. Audrey – dziewczyna z dobrego domu, urocza, czuła, troskliwa, marząca o szczęśliwym małżeństwie i dzieciach, spełniona zawodowo, ale doświadczająca rozczarowań w sferze prywatnej, dla której pieniądze wydawały się nie mieć zupełnie znaczenia, podobnie jak MM – samotna w tłumie. Te historie zakończyły się zupełnie inaczej – Marilyn zmarła w wieku 36 lat, po przedawkowaniu leków, Audrey odeszła w wieku 64 lat – pokonał ją nowotwór. Obie wpisały się w historię kina.

Wracając do książek – polecam, pod warunkiem, że w zestawie.

Autor: Krzysztof Żywczak

Tytuł: „Kochać i być kochaną”/”Życie bez happy endu”

Wydawca: Wydawnictwo SBM

Rok wydania: 2014

Ilość stron: 64 – w obu przypadkach

Oprawa: twarda

ISBN: 978-83-7845-365-9 – Kochać i być kochaną/978-83-7845-367-3 – Życie bez happy endu

Foto: okiemwariata/justyna sawczuk

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *