gdy życie zaczyna uwierać

Znacie to uczucie, gdy z pozoru poukładane życie zaczyna uwierać? Niby jest dobrze tak jak jest, ale gdzieś pod skórą czujemy, że „coś nie gra”, czegoś nam brakuje, nie jesteśmy w miejscu, w którym chcielibyśmy być. Możemy pozostać w tym stanie, trenując wdzięczność za to, co mamy, ale wcześniej czy później zaczniemy odczuwać frustrację. Ja wolę trenować wsłuchiwanie się w siebie, a kiedy mój umysł i ciało jednym głosem krzyczą, że „coś im nie pasuje”, to znak, że pora na zmiany…

Jakieś dwa miesiące temu zaczęłam odczuwać dziwny niepokój. Teoretycznie wszystko było ok. – praca, dach nad głową, przyjaciele, rodzina, hobby. W praktyce – to, co do tej pory wprawiało w euforię, jakby straciło swoją moc. Wyraźnie poczułam, że muszę coś zmienić. Rzecz w tym, że o zmianach łatwiej powiedzieć, aniżeli wprowadzić je w życie. Mam jednak w tej materii pewne doświadczenie.

Przez kilka lat, jedynym czego pragnęłam, był święty spokój. Nie chciałam wychodzić z domu, poznawać nowych ludzi, zmieniać otoczenia. Chciałam odnaleźć się w rzeczywistości, w której przyszło mi funkcjonować i dość długo żyłam w przekonaniu, że kiedy już mi się to uda, osiągnę status „wiecznie szczęśliwej”. To nieprawda. Kiedy już ów upragniony spokój osiągnęłam, stwierdziłam, że zaczynam się zwyczajnie nudzić i co jakiś czas wprowadzałam drobną zmianę. Poniżej przedstawiam kilka propozycji, które sprawdziły się w moim przypadku lub w przypadku moich znajomych. To nie są  recepty na szczęście, ale rzeczy, które pozwoliły mi wyrwać się z rutyny, dowiedzieć się czegoś o sobie, odkryć co sprawia mi radość i – przynajmniej na jakiś czas – zaspokoić potrzebę zmian.

  1. FOTOGRAFIA

Kiedy patrzy się na świat przez obiektyw aparatu, wszystko wygląda inaczej. Dostrzegamy więcej szczegółów, interesujących detali, brzydota potrafi zamienić się w piękno i odwrotnie. Fotografowanie pochłonęło niejednego. Warto spróbować. Nie mówię tu o kupowaniu od razu super sprzętu – ja reanimowałam po latach moją starą cyfrówkę i wyruszyłam na spacer po podlaskich polach. Przypomniałam sobie ile radości daje uwiecznianie chwil z bliskimi.

Możecie też spróbować swoich sił w roli modela/modelki. Nie będę się zanadto rozwodzić nad tym jak wiele może dać człowiekowi doświadczenie z pozowaniem, pisałam już o tym  w poście „moc fotografii” oraz „fotel, czyli spontaniczny powrót przygody z fotografią”. W skrócie – to doskonała okazja, by spojrzeć na siebie z zupełnie innej perspektywy. Nagle może się okazać, że to, co uważaliśmy za fizyczne niedostatki, stało się naszym atutem albo… po prostu nie istnieje.

  1. AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Być może trudno w to uwierzyć, ale już pół godziny ruchu dziennie potrafi zdziałać cuda. Mówiąc wprost – kiedy mnie „nosi”, idę pobiegać lub ćwiczę. W ten sposób się odstresowuję, mój umysł odpoczywa, a ja dostaję „energetycznego kopa” (wyjątkowe lenie mogą zacząć nie wychodząc z domu – wskazówki znajdziecie w poście „rusz się! – najlepszy sposób na jesienną melancholię”).

Ludzie aktywni tworzą coś w rodzaju sportowej rodziny. Sprawdź czy w Twojej okolicy działają kluby sportowe albo organizowane są wspólne spotkania lub biegi, np. typu „parkrun”. Wspólny trening może być wspaniałym przeżyciem – poznajemy ludzi, których łączy ta sama pasja, a jednocześnie obecność innych osób działa mobilizująco.

Jeśli nie chcesz ruszać się dla siebie, może zechcesz ruszyć się dla innych. Nigdy w życiu nie wzięłabym udziału w biegu ulicznym, gdyby nie to, że w ten sposób mogłam pomóc chorym dzieciom. Do tego to uczucie, gdy wbiega się na metę – bezcenne.

Poza tym sport uczy wytrwałości, cierpliwości, konsekwencji w dążeniu do celu i przełamywania barier, które najczęściej tkwią jedynie w naszych głowach.

  1. PODRÓŻE

Potrzebujesz zmiany? Wyjdź z domu. Zamiast od rana do nocy siedzieć przed komputerem, zacznij podróżować. Na początek niech to będzie najbliższa okolica. Kiedy sprawdzisz jakie atrakcje turystyczne znajdują się w pobliżu, jestem niemal pewna, że okaże się, iż połowy z nich nigdy nie widziałaś/eś.

Chcesz więcej? Śmiało! Biura podróży mają mnóstwo ofert – niemal każdy znajdzie tam coś dla siebie. My z przyjaciółką w tym roku upolowałyśmy właśnie taką wakacyjną promocję. To fantastyczna okazja, by zwiedzić inne kraje, poznać kulturę i obyczaje innych narodów.

Jeśli nie lubisz zorganizowanych wycieczek – możesz sam/a wybrać się w podróż, w dodatku prawdopodobnie wyniesie Cię to znacznie mniej niż wykupienie wczasów, ale tę opcje sugerowałabym raczej zaprawionym w bojach podróżnikom.

  1. NAUKA

Masz uczucie, że się nie rozwijasz? Stoisz w miejscu? Zacznij się uczyć! Mogą to być języki obce, taniec współczesny, krawiectwo, układanie kwiatów lub grafika komputerowa. Nigdy nie jest za późno – wystarczy chcieć. Być może w Twojej miejscowości działają jakieś kółka zainteresowań, organizowane są szkolenia lub warsztaty. Uczestnictwo w takich zajęciach często kosztuje grosze lub jest bezpłatne, a zdobyta wiedza może się w przyszłości okazać niezwykle przydatna.

  1. POZNAWANIE NOWYCH LUDZI

Wyznaję zasadę, że każde spotkanie jest po coś, a każdy napotkany człowiek może mnie czegoś nauczyć, coś mi wyjaśnić, pomóc mi przełamać stereotypy lub dowiedzieć się czegoś o mnie samej. Nie warto zamykać się w czterech ścianach i tych samych od lat towarzyskich układach. Wystarczy rozejrzeć się wokół – być może sąsiad jest zapalonym historykiem i chętnie oprowadziłby Cię po Waszym mieście, być może dziewczyna, którą mijasz podczas joggingu szuka towarzysza do wspólnych treningów. Intryguje Cię chłopak, którego mijasz na korytarzach firmy, w której pracujesz? Zaczep go, nawiąż rozmowę – może się okazać, że godzinami jesteście w stanie rozmawiać o literaturze, filmach, podróżach lub survivalu.

Jest jeszcze jedna grupa ludzi –Ci, których podziwiamy i którzy nas onieśmielają. Dobrze jest umieć pokonać lęk przed takim spotkaniem, bo doświadczenie, jakie z niego wyniesiemy jest bezcenne. Mówię z własnego doświadczenia. Do dziś wspominam rozmowę z Jarkiem Kazberukiem – kierowcą rajdowym, z którym miałam okazję przeprowadzać wywiad – nauczył mnie, że marzenia są po to, by je realizować, a naszymi największymi sprzymierzeńcami są wiara, cierpliwość i konsekwencja w działaniu.

  1. WYZNACZANIE CELU

To ostatni punkt na liście, ale w rzeczywistości najważniejszy. To cel, do którego możemy dążyć, nadaje sens naszym działaniom. Coś Was uwiera w życiu? Jestem pewna, że 90% z Was nie ma wyznaczonego celu. Kiedy już go macie, skupiacie się na działaniu, na dążeniu do jego realizacji i ostatnią rzeczą, o której myślicie jest zastanawianie się co jest nie tak – Wy już to wiecie i, co ważniejsze, wiece czego tak naprawdę chcecie. Realizacja poprzednich punktów może pomóc Wam zrobić pierwszy krok naprzód, ale dobrze jest wiedzieć, w którą stronę chcemy iść.

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *