„sońka” – ignacy karpowicz

Powszechnie znana jest moja niechęć do czytania tego, co czytają wszyscy. Powszechnie znany jest również mój opór w chwaleniu tego, co wszyscy chwalą. Tym razem jednak skapitulowałam po kilku stronach. „Sońka” to jedna z najbardziej poruszających i najważniejszych książek, które przeczytałam przez trzydzieści lat istnienia.

Z pozoru – taka sobie, ot całkiem romantyczno-tragiczna historia. Oto Sońka, młoda dziewczyna z podlaskiej wsi zakochuje się w Niemcu – Joachimie. Nie byłoby to może nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że zakochuje się podczas wojny, gdy ów Niemiec dla wszystkich wokół jest najeźdźcą i katem.

Sonia pierwszy raz w życiu doświadcza miłości, uczucia tak silnego, że dla niego jest w stanie wyrzec się wszystkiego i wszystkich. Taka miłość nie ma jednak prawa istnieć – jest przeklęta, tak jak przeklęte staje się dalsze życie Sońki. Jakby sam Haspodź postanowił sprawdzić, ile bólu i cierpienia jest w stanie unieść prosta dziewczyna z pogranicza.

Główną bohaterkę poznajemy jako starą kobietę, która spotyka na swojej drodze królewicza z mercedesa – Igora. Ten obcy mężczyzna jawi się Sońce jako ostatni gość, posłaniec, anioł – ktoś, komu nareszcie może opowiedzieć historię swojego życia. Nie wiem kto bardziej potrzebował tej opowieści: żegnająca się z życiem staruszka czy zagubiony w wielkim świecie Igor (który przeistacza się w Ignacego)? Jedno jest pewne – spotkali się, by razem wyruszyć w tę magiczną podróż w przeszłość.

To, co urzekło mnie w „Sońce” to zakorzenienie tej powieści w Podlasiu – jedynej w swoim rodzaju czasoprzestrzeni. Logika podpowiada, że ta historia mogła wydarzyć się wszędzie, ale gdzieś w środku zaczynam się przeciwko takiemu stwierdzeniu buntować. Ja wiem, że to się mogło wydarzyć tylko tutaj, na pograniczu. Sońka jest przecież tak bardzo nasza, swoja. Tę swojskość podkreśla Karpowicz białoruskim słownictwem, tak charakterystycznym dla mieszkańców podlaskich wsi.

Czytając, czułam się jakbym dotykała czegoś dobrze znanego, pięknego, czegoś, co tkwi we mnie gdzieś głęboko i pozostanie tam już na zawsze, nieważne jak bardzo próbowałaby mnie wessać miejska, do bólu współczesna rzeczywistość.

Wybaczcie mi proszę te prywatne wynurzenia. Miało być o książce, ale rzecz w tym, że nie odbieram „Sońki” przy pomocy umysłu. Ja ją po prostu czuję. Nie wiem czy jest w stanie poczuć ją ktoś z zewnątrz, ktoś nie stąd. Jest bowiem w tej opowieści pewien rodzaj duchowości, niewidzialna warstwa, którą zobaczyć i zrozumieć mogą ci, którzy tego doświadczyli.

Nie umiem jaśniej ani pełniej opisać tego, co czuję. Może to i lepiej… niektóre rzeczy, zjawiska, stany, uczucia powinny pozostać nienazwane…

Polecam z całego serca.

Pssst. Jeśli do tej pory miałam jeszcze choć cień wątpliwości czy Karpowicz jest nasz, tutejszy czy już może raczej „warszaFski” to teraz nie mam ich wcale – jego dusza jest podlaska jak cholera!

Wydawca o książce:

W życiu Sońki wszystko skończyło się dawno, dawno temu, wraz z wojną. Przeżyła i poczuła wtedy tyle, że później już ani żyła, ani czuła, mając jedynie wspomnienia i psią obrożę z gotyckim napisem. Przypadkowe spotkanie przy wiejskiej drodze daje początek opowieści, która wreszcie może zostać wysłuchana.

Powiernikiem Sońki zostaje Igor — wzięty reżyser teatralny — który niespodziewanie znalazł się gdzieś poza zasięgiem sieci komórkowych. Na bieżąco przekształca historię staruszki w sztukę teatralną, tworząc własną wersję wydarzeń. A kiedy zdawać by się mogło, że wyczerpał już limit pomysłów, w wiejskiej chacie pojawia się Ignacy, o którym Igor uporczywie próbował zapomnieć…

Sońka to wielka, ale kameralna, prosta, choć niełatwa, wyciszona, lecz kipiąca emocjami, pacyfistyczna, a jednocześnie brutalna historia przepełniona miłością. Autor wykorzystuje konwencję romansu wojennego, by opowiedzieć o  kiedyś i teraz; o tu i tam; o piekle i raju pamięci.

Ignacy Karpowicz po raz kolejny zaskakuje, jeszcze bardziej zachwyca i udowadnia, że po sukcesach Balladyn i romansów oraz ości na dobre wszedł do literackiej superligi.

Tytuł: Sońka

Autor: Ignacy Karpowicz

Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Wydanie: I

Data premiery: maj 2014

Format: 120×207 mm

Oprawa: twarda

Liczba stron: 208

ISBN: 978-83-08-05353-9

 

Join the discussion

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.