Kulturalnie

Kiedy autorka książki „Nadzieja aż po horyzont” jako dziecko słuchała opowieści swojej babci, prawdopodobnie nie podejrzewała nawet, że po latach staną się one impulsem do napisania powieści o losach „bieżeńców” – mieszkańców m. in. Podlasia, którzy gnani strachem przed zbliżającym się frontem, masowo uciekali w głąb rosyjskiego imperium. Są jednak historie, które raz usłyszane, zapadają w naszą pamięć, domagając się przekazania ich dalej… Oto jedna z nich.

Continue reading „„nadzieja aż po horyzont” – barbara goralczuk”

Kulturalnie

Tak – jestem z Podlasia i nie – nie przeczytałam wszystkich książek Katarzyny Bondy, która upodobała sobie północno-wschodnią Polskę, jako miejsce akcji powieści kryminalnych. Kto mnie zna, ten wie, że gdy czytają coś wszyscy, ja zazwyczaj sięgam po coś zupełnie innego. Właśnie dlatego „Florystka” trafiła w moje ręce z takim opóźnieniem. Prawdopodobnie zyskałam dzięki temu ponad dwa lata spokoju, bo ta powieść sprawiła, że straciłam dla Bondy głowę…

Continue reading „„florystka” – katarzyna bonda”

Myśli nieuporządkowane

Prawdę powiedziawszy, coraz rzadziej zdarza mi się buszować w sieci. Życie w realu stało się na tyle ciekawe i absorbujące, że szkoda mi czasu na „klikanie w ciemno”. Z przyjemnością wracam do stron, które polecałam Wam do tej pory i nie mam potrzeby powiększania mojej listy wirtualnych miejsc, wartych odwiedzenia, a jednak… w natłoku zdarzeń, spotkań i emocji, natknęłam się na kilka stron, na których wizyta, była dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Continue reading „warto zajrzeć październik/listopad/grudzień 2017”

Myśli nieuporządkowane

Nie wiem jak Wy, ale ja czuję już wiosnę. Może jeszcze nie w powietrzu, może dopiero podskórnie, może tylko w mojej głowie…  A skoro wiosna, to i wiosenne porządki. Te tegoroczne dość szczególne, bo dotyczące sfery emocjonalnej i przeanalizowania na nowo kierunku, w którym zmierzam. Oprócz tego, pojawiła się oczywiście kwestia materialnych rupieci, potrzeba zamknięcia spraw niezamkniętych itp. Zaczęłam od próby uporządkowania mojego fotograficznego archiwum i natknęłam się na zdjęcia sprzed lat. Odżyła tęsknota…

Continue reading „moja tęsknota…”

Myśli nieuporządkowane

W życiu tak już bywa, że nawet te najlepsze rzeczy kiedyś się kończą. W grudniu zakończyła się moja, trwająca kilka lat, przygoda książkowa w wydaniu telewizyjnym. To przykra dla mnie wiadomość, tym bardziej, że było to moje pierwsze, ukochane, telewizyjne dziecko. Nie piszę jednak o tym, by się żalić, ale by opowiedzieć Wam o tym, co zdarzyło się później…

Continue reading „wsparcie przychodzi znienacka”

Kulturalnie

Są takie książki, które powstają z miłości do małej ojczyzny, do rodzinnego domu, ulicy, przy której mieszkał autor, szkoły, do której chodził… Te małe „dziełka” często literacko niedomagają, rzucone na żer literaturoznawcom, zapewne nie wytrzymałyby krytyki. Jest w nich jednak coś niezwykłego, co każe mi z uporem maniaka bronić tych tekstów przed falą oskarżeń o prywatę i zbytni sentymentalizm – to zapis historii miejsca, widzianego oczami tych, którzy je ukochali, to czyjeś wspomnienia, marzenia i tęsknoty, zebrane w drukowanej formie. To okruchy życia tych, którzy trwają i tych, którzy odeszli. Taka właśnie jest ta książka…

Continue reading „„dzieci z żabiej górki” – jadwiga i wiesław rozbiccy”

Rozmowy niekontrolowane

JERZY SAMUSIK o sobie W pierwszych latach mojego pobytu w Białymstoku byłem pewien, że opuszczę to miasto po uzyskaniu dyplomu lekarza. Marzyła mi się praca w Augustowie lub Węgorzewie, gdzie puszcza i jeziora pozwoliłyby mi na oddanie się dwóm moim dodatkowym – poza medycyną – pasjom: żeglowaniu i podglądaniu nieskażonej ludzką ręką przyrody. W miarę jednak poznawania podbiałostockich okolic marzenia te słabły i w końcu gdzieś się ulotniły, a ja zostałem stałym mieszkańcem stolicy Podlasia, wykorzystującym każdą wolną chwilę na ucieczkę poza jej metropolitalne ulice. A kiedy jeszcze udało mi się znaleźć i kupić starą chatę nad Narwią, dokąd w każdej chwili mogłem skryć się przed nadmiarem wielkomiejskich wrażeń, uznałem, że nie ma dla mnie lepszego miejsca do zamieszkania niż Białystok.

Continue reading „Jerzy Samusik”

Kulturalnie

Nie lubię pisać o książkach, których autorów zdarzyło mi się poznać. Takie spotkania są bowiem zazwyczaj bardzo miłe, „państwo pisarze” niezwykle sympatyczni, a ja nie umiem kłamać. Jest mi więc niezmiernie przykro, gdy muszę napisać, że tekst jest beznadziejny. Dlaczego piszę prawdę? Bo za bardzo szanuję tych, którzy czytają, by wciskać im kit i za bardzo szanuję samą siebie, by podpisywać się własnym nazwiskiem pod pozytywną recenzją gównianej książki. Tak więc „sorry Jarek” – będzie szczerze.

Continue reading „„marzyciel” – jarosław kazberuk”