Myśli nieuporządkowaneNa szlaku

Jesień w pełni, dni wypełnione po brzegi wszelkiej maści zajęciami sprawiają, że nie mam czasu na tęsknotę za latem. Złowione kadry wciąż leżą nieuporządkowane, wyprawy pozostają nieopisane – „nie wyrabiam się na zakrętach”. Choć tęsknię za pisaniem, nie narzekam – dużo dobrego się dzieje. Nim jednak pojawi się kolejny, podróżniczy (i nie tylko) post, dzielę się z Wami moimi letnimi wspomnieniami.

Continue reading „letnie kadry”

Na szlaku

Nie przepadam za spontanicznymi wyprawami. Lubię sobie wszystko skrupulatnie zaplanować, a kiedy jestem już na miejscu, lubię obejrzeć wszystko od A do Z. Ten wypad nie spełnił większości powyższych wymogów. Decyzja o wyjeździe zapadła dość… hmm… nagle, co prawda miałam listę miejsc, które chciałabym zobaczyć, ale znacznej części zobaczyć nie zdążyliśmy lub nie mogliśmy (bo turyści wykupili wszystkie bilety). Wróciłam więc rozdarta między zachwytem a rozczarowaniem, z mocnym postanowieniem powrotu.

Continue reading „nasz krakowski weekend, czyli „a niech to! nie zobaczyliśmy wszystkiego””

Na szlaku

Nie zawsze świeci słońce, nie zawsze warunki atmosferyczne pozwalają na wyjście w góry, a jeśli jesteście niezbyt wytrawnymi wędrowcami, tym bardziej zdrowy rozsądek nakazuje nie narażać życia i zdrowia własnego oraz koleżanek i kolegów z TOPR-u, i znaleźć sobie w takim dniu inne zajęcie. Moja propozycja to Centrum Edukacji Przyrodniczej Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Continue reading „tatry: centrum edukacji przyrodniczej tatrzańskiego parku narodowego – propozycja na deszczowy dzień w zakopanem”

Na szlaku

Jest takie miejsce, gdzie symbole komunizmu mają się całkiem nieźle. Niedaleko, chętnie odwiedzanych przez Polaków, Druskiennik, znajduje się Grūtas Park – plenerowa ekspozycja pomników z okresu sowieckiego. Stalinów i Leninów jest tam pod dostatkiem, a do tego litewscy działacze komunistyczni i partyzanci. Wszystko na powierzchni kilkudziesięciu hektarów, w otoczeniu przyrody. Wrażenia – niezapomniane.

Continue reading „litwa: grūtas park”

Myśli nieuporządkowane

Za oknem coraz częściej szaro i mokro. Dopadło mnie zniechęcenie totalne. Mam wrażenie, że mój umysł pracuje na zwolnionych obrotach, jakby usilnie próbował zapaść w sen zimowy. Miał być herbaciany odwyk, tymczasem przygotowuję coraz większe ilości czarnej herbaty z miodem, coraz częściej opatulam się kocem i naciągam na stopy wełniane, góralskie skarpety. Trudno mi się skupić na dłuższym tekście, dlatego częściej oglądam filmy i czytam krótkie artykuły lub posty. Gdzie zaglądam ostatnio? Sprawdźcie!

Continue reading „warto zajrzeć listopad/grudzień 2016”

Na szlaku

Gdyby kilka miesięcy temu ktoś mi powiedział, że tegoroczny urlop spędzę na Maderze, pewnie bym go wyśmiała. Zawsze uważałam się raczej za domatorkę niż podróżniczkę, a tak zwany czas wolny najchętniej spędzałam w czterech ścianach z dzbankiem herbaty, kocem i dobrą książką. Poza tym mieszkam na Podlasiu – łosie biegają mi po mieście (to nie żart), na wyciągnięcie ręki mam piękne krajobrazy i cuda natury w postaci Puszczy Białowieskiej, biebrzańskich bagien i doliny Narwi, rozrywek kulturalnych u nas nie brakuje, architektura ciekawa (chociażby Kraina Otwartych Okiennic), a i o różnorodności (nie tylko folderowej) mówić można bez końca (obok siebie mieszkają m. in. Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Litwini, Tatarzy, są kościoły, cerkwie i meczety). Do głowy mi więc nie przyszło, że mogę zakochać się w jakimkolwiek innym miejscu na ziemi, a jednak…

Continue reading „moja madera”

Myśli nieuporządkowane

Znacie to uczucie, gdy z pozoru poukładane życie zaczyna uwierać? Niby jest dobrze tak jak jest, ale gdzieś pod skórą czujemy, że „coś nie gra”, czegoś nam brakuje, nie jesteśmy w miejscu, w którym chcielibyśmy być. Możemy pozostać w tym stanie, trenując wdzięczność za to, co mamy, ale wcześniej czy później zaczniemy odczuwać frustrację. Ja wolę trenować wsłuchiwanie się w siebie, a kiedy mój umysł i ciało jednym głosem krzyczą, że „coś im nie pasuje”, to znak, że pora na zmiany…

Continue reading „gdy życie zaczyna uwierać”

Na szlaku

Warszawa zawsze kojarzyła mi się źle – brudna, zatłoczona, betonowa dżungla, w której mieszkają ludzie „zombie”, codziennie uczestniczący w wyścigu szczurów. Kiedy odwiedziłam to miasto po dłuuuugiej nieobecności, okazało się nie takie straszne, jakim je zapamiętałam. Pewnej lipcowej soboty, wraz z przyjaciółką, postanowiłyśmy odkryć Warszawę na nowo – nadal jest tam tłoczno i betonowo, ale wśród „zombie” żyją cudowni, sympatyczni, uśmiechnięci ludzie, a z asfaltu, w najmniej spodziewanym momencie, potrafią wyrosnąć urocze, zielone oazy.

Continue reading „podróże: warszawy oswajanie”