Kulturalnie

Tak – jestem z Podlasia i nie – nie przeczytałam wszystkich książek Katarzyny Bondy, która upodobała sobie północno-wschodnią Polskę, jako miejsce akcji powieści kryminalnych. Kto mnie zna, ten wie, że gdy czytają coś wszyscy, ja zazwyczaj sięgam po coś zupełnie innego. Właśnie dlatego „Florystka” trafiła w moje ręce z takim opóźnieniem. Prawdopodobnie zyskałam dzięki temu ponad dwa lata spokoju, bo ta powieść sprawiła, że straciłam dla Bondy głowę…

Continue reading „„florystka” – katarzyna bonda”

Kulturalnie

Tak już mam, że po książki Katarzyny Puzyńskiej sięgam regularnie. Wracam do Lipowa i policjantów z tamtejszego komisariatu, jak wraca się w rodzinne strony. Z ciekawością „wędruję” po kartach powieści, zaglądając w znane kąty i „słuchając” najnowszych plotek o starych znajomych. Zazwyczaj z przyjemnością poświęcam swój czas na mniej lub bardziej wiarygodne przygody lipowskich mundurowych i ekscentrycznej komisarz Kopp, ale tym razem Puzyńska, to żeście jednak przesadzili…

Continue reading „„utopce” – katarzyna puzyńska”

Kulturalnie

Wiecie, że lubię kryminały. To ten rodzaj książek, przy których odpoczywam i dobrze się bawię, dlatego z ciekawością sięgam po nieznanych mi autorów. „Nie ma innej ciemności” to pierwsza powieść Sarah Hilary, jaką przeczytałam, choć – ku mojej rozpaczy – kolejna, której bohaterką jest komisarz Marnie Rome (nie znoszę zaczynać lektury od środka serii). Przebolałam jednak ten fakt i… dałam się wciągnąć.

Continue reading „„nie ma innej ciemności” – sarah hilary”

Kulturalnie

Cóż… jeśli planowaliście zabrać na wakacje kryminał – nie bierzcie tej książki. Niczym nie zaskakuje, a po jakichś trzydziestu stronach wiadomo kto jest mordercą (no przynajmniej ja wiedziałam). Jeśli natomiast wziąć pod uwagę socjologiczno-psychologiczną warstwę „Domku z piernika”, okazuje się, że to całkiem interesująca opowieść.

Continue reading „„domek z piernika” – carin gerhardsen”

Kulturalnie

Kto nie wie jeszcze kim jest Teodor Szacki, ten popełnia grzech zaniedbania tak wielki, że żadnemu bibliofilowi na Sądzie Ostatecznym wybaczone nie będzie. Choć niektórzy twierdzą, że bliżej mi do diabła niż do anioła, ryzykować nie zamierzam, dlatego skreślę dziś słów kilka na temat wspomnianego Szackiego (mówią, że dobrze mieć na wszystko kwity i że w Internecie nic nie ginie, więc w razie wątpliwości odeślę św. Piotra do czytania mojego bloga).

Continue reading „„uwikłanie” – zygmunt miłoszewski”