Jadąc do Zielonej Góry na Dni Otwartych Piwnic Winiarskich nie sądziłam, że wrócę stamtąd z… pakietem książek, a konkretnie z kryminalnym cyklem „Furia” autorstwa Krzysztofa Koziołka. Zaczęłam tak, jak sobie to autor zaplanował, czyli od tomu pierwszego „Góra Synaj”.
Nigdy wcześniej o Krzysztofie Koziołku nie słyszałam, choć być może powinnam, bo znany jest w sieci jako Bookman – człowiek w płaszczu, uszytym z okładek książek. Nigdy też nie słyszałam o jego powieściach, a zapewne powinnam, bo w 2019 roku za kryminał retro „Nad Śnieżnymi Kotłami” (trzeci tom cyklu „Furia”) otrzymał nagrodę „Książka Górska Roku” w kategorii „Górska fikcja literacka i poezja”.
Nigdy jednak nie jest za późno, by nadrobić zaległości. A ja szczególnie lubię nadrabiać te z zakresu literatury polskiej, dlatego zaraz po powrocie z Zielonej Góry, z ogromną ciekawością sięgnęłam po retro kryminał „Góra Synaj”.
Jego akcja dzieje się w 1938 roku. Mamy tu dwoje bohaterów: ubogiego funkcjonariusza głogowskiej policji porządkowej Antona Habichta oraz hrabinę Franziskę von Häften – piękną, inteligentną, dobrze sytuowaną i – jak na ówczesne czasy – dość niezależną kobietę, w dodatku współpracującą z polskim wywiadem.
Mamy też dwie sprawy: w ZOO w Głogowie (wówczas Glogau), na wybiegu dla niedźwiedzi znalezione zostaje ciało chłopca – Anton Habicht pomaga przy śledztwie dotyczącym tego zdarzenia, 35 km dalej w Nowej Soli (wówczas Neusalz) ze stawu zostają wyłowione zwłoki innego chłopca – prywatne dochodzenie w tej sprawie prowadzi hrabina Franziska von Häften.
Motyw utraty dziecka i żałoby po nim jest tutaj bardzo wyraźnie zarysowany. Nie tylko poprzez śmierć wspomnianych dwóch małych chłopców, ale też poprzez prywatne doświadczenia dwojga głównych bohaterów – Habicht i jego żona nadal borykają się z bólem po śmierci synka, który zginął w wyniku wypadku, hrabina przeżywa z kolei żałobę po dziecku, którego nigdy nie będzie mogła mieć.
A skoro już przy bohaterach jesteśmy – Krzysztof Koziołek stworzył postaci mające swoje doświadczenia i swoją historię. Zarówno Anton, jak i Franziska obdarzeni zostali zestawem cech (każde innym), sprawiających, iż wierzymy, że mogli istnieć naprawdę. Oboje są nieidealni, oboje zmagają się z własnymi demonami, lękami i słabościami, przy czym każde z ich prezentuje nieco inną perspektywę, bo światy hrabiny i funkcjonariusza policji porządkowej zdają się mieć niewiele punktów stycznych.
Co ciekawe, im obojgu – tak różnym, a niejednokrotnie stojącym po przeciwnych stronach barykady – kibicujemy. Hrabinie współczujemy wspomnianej niemożności posiadania dzieci i małżeństwa, które zdaje się istnieć jedynie na papierze, choć dostrzegamy też, że potrafi być krnąbrna, „rozpuszczona” i zupełnie oderwana od rzeczywistości, w jakiej przyszło żyć jej uboższym sąsiadom. Żal nam Habichta – kochającego ojca, który stracił dziecko i którego żona pogrążyła się w depresji, człowieka ledwo wiążącego koniec z końcem, pozbawionego radości życia i – do pewnego momentu – nadziei na zmianę losu, a przecież widzimy narastającą w nim agresję i nienawiść do Żydów oraz podatność na działania propagandowej machiny.
Krzysztof Koziołek przejmująco oddał atmosferę narastającej grozy, wszechobecnego i zagarniającego kolejne sfery życia, skrajnego nacjonalizmu i antysemityzmu. Pokazał mechanizm manipulowania masami i kształtowania ludzi wiernie służących propagowanym ideom. Sięgnął przy tym po fakty i postaci historyczne, które znakomicie zmiksował z literacką fikcją.
Nie mam wątpliwości, że „Góra Synaj” miała też być formą promocji Głogowa i Nowej Soli. Autor „prowadzi” czytelników przez miejsca, w których dzieje się akcja, wskazując w przypisach aktualne nazwy wspominanych ulic. Pojawiają się też „wstawki”, nawiązujące do historii tych terenów – większość sprawnie wpleciona w fabułę. Właściwie jedynie fragment dotyczący głogowskiego teatru w latach 30. XX w. wydał mi się „doklejony na siłę”.
Co do samej intrygi kryminalnej – na trop zabójcy udało mi się wpaść wcześniej, aniżeli Antonowi Habichtowi, ale autor tak skutecznie przekierowywał uwagę na inną postać, tak kluczył, wprowadzał zwroty akcji i nowe informacje, że skutecznie dałam się zwieść. Mogę więc uznać zakończenie za satysfakcjonujące, bo finalnie Krzysztofowi Koziołkowi udało się mnie zaskoczyć.
Lekturę cyklu „Furia” zamierzam kontynuować, a Wam polecam „Górę Synaj” – zwłaszcza jeśli jesteście miłośnikami kryminałów w stylu retro.
Wydawca o książce:
Anton Habicht jest funkcjonariuszem policji porządkowej. Zarobki ma nędzne, pracę jeszcze gorszą. Kiedy śledczy Matzke z policji kryminalnej proponuje mu współpracę, Habicht nie może uwierzyć we własne szczęście. Pomaga Matzkemu przy śledztwie w sprawie śmierci chłopca, którego znaleziono w zoo, na wybiegu dla niedźwiedzi.
W tym samym czasie w oddalonym o 35 km Neusalz (Nowej Soli) ginie kolejne dziecko; zwłoki kilkuletniego chłopca wyłowiono ze stawu. Prywatne śledztwo w tej sprawie, niezależne od policyjnego, prowadzi pewna hrabina. Czy te dwie zbrodnie są ze sobą powiązane, a jeśli tak, to kto za nimi stoi?
Dochodzenie w Glogau zatacza coraz szersze kręgi. Głównym podejrzanym okazuje się pewien Żyd, ale dla Habichta sprawa wcale nie jest oczywista. Z każdym mijającym dniem nabiera coraz silniejszego przeświadczenia, że jest tylko pionkiem w skomplikowanej grze, w którą wplątał go Matzke.
Tytuł: Góra Synaj
Autor: Krzysztof Koziołek
Wydawca: Manufaktura Tekstów
Rok wydania: 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 274
Cykl: Furia, tom 1
ISBN: 978-83-971871-0-8